niedziela, 24 sierpnia 2014

Spacerowy Zen


Pewnego dnia się udało:









Ale na  błyskotliwą refleksję męża, że mogę relaksować się na spacerze, w odpowiedzi na moje pierwsze narzekania na brak chwili odpoczynku, z zaciśniętymi zębami opowiedziałam mu o realiach:

piątek, 22 sierpnia 2014

Złotousty parenting


Jest 8:00 rano, dziecko zakotwiczone w łóżeczku, ja w wannie i piszę ten post. Klasycznie (żeby nie powiedzieć, że już oldschool’owo) – długopisem w notesie, potem przepiszę. Jeszcze mi życie miłe, by elektroniki do wody nie zabierać. Choć często w takich chwilach myślę o dyktafonie. Chyba każdego z nas najlepsze pomysły dopadają w mało komfortowych do spisania miejscach i momentach. No i mowa jako jedyna nadąży za burzą myśli. W macierzyństwie doceniam wszystko co służy usprawnieniu i przyspieszeniu wszelakiemu, zwłaszcza kiedy za ścianą mały człowieczek rozwala łóżeczko własną głową (a może głowę o łóżeczko?)…